Milenijne Betlejem czyli Stoczek Prymasowski

Wóz zatrzymał się przed szeroko otwartymi drzwiami, wiodącymi na widny korytarz. Zaproponowano, bym wysiadł. Jesteśmy na korytarzu jasnym i pustym. Jednak "nie tędy droga". Znów jesteśmy w wozie po to, by wjechać przez wysoką bramę, zbudowaną ze świeżych desek, do ogrodu. Tu przez oszkloną werandę weszliśmy raz jeszcze na ten sam korytarz. Widocznie do "obrzędu instalacji" w nowym miejscu należały drzwi ogrodowe.

Wprowadzono mnie na pierwsze piętro, na szeroki korytarz, oświetlony na biało; wszędzie znać świeżą farbę. Jestem w obszernym pokoju.

W taki sposób Prymas Stefan Wyszyński opisuje swoje zetknięcie z miejscem, w którym przyszło mu spędzić pierwszy rok swojego uwięzienia. Stoczek Klasztorny, bardziej znany jako Stoczek Warmiński stał się w pewien sposób stolicą prymasowską między 12 października 1953 roku a 6 października roku następnego. Od trzech z górą wieków znajduje się tu sanktuarium Matki Pokoju.

Nie wiedziałem wtedy, że byłem tak blisko Obrazu Matki Bożej słynącego łaskami – mówił Prymas podczas odwiedzin Stoczka 28.04.1958 roku, a więc pięć lat po uwięzieniu. – Gdy słyszę, jak się tu modlicie i śpiewacie, widzę, że byłem pod potężną opieką waszej i mojej Pani. I odczuwałem Jej zwycięską opiekę.

Na mapie setek sanktuariów maryjnych w Polsce jest to miejsce wyjątkowe, choć nie jest ono ani największe, ani najstarsze, ani też najtłumniej odwiedzane.

… rozglądam się tu, jak gdybym tu był dopiero pierwszy raz, jakbym tu nie mieszkał przez rok – wspominał Prymas. – Przywieziono mnie tu w nocy, wywieziono o świcie, w samochodzie, którego szyby zamazane były błotem, więc nie widziałem nic. Mogłem się domyślać, że tu jest kościół – widziałem wieżę. Z początku słyszeliśmy głosy, dzwony na Anioł Pański, potem już nic. Dopiero bodajże w Nowy Rok, gdy znaleźliśmy się w końcu ogrodu, a drzwi od kościoła może się otworzyły, doszły do nas słowa kolędy: „Coś się narodził tej nocy, byś nas wyrwał z czarta mocy…”.

Pod wieloma względami Stoczek kojarzy się z Betlejem. Tak jak Betlejem przyjęło Maryję i Józefa, tak Stoczek przyjął Maryjnego Prymasa. (Ciekawe, że tuż przed wyruszeniem z Rywałdu do Stoczka kardynał Wyszyński czytał książkę o św. Józefie). Tak jak z woli władz okupacyjnych Święta Rodzina udała się na spis ludności tak i Prymas z woli władz, co tu dużo mówić okupacyjnych, udał się do Stoczka. Jezus przyszedł na świat w skrajnym ubóstwie. Prymas żył Stoczku w opłakanych warunkach.

Tu właśnie, w dniu 8 grudnia 1953 roku, złożył akt oddania się w niewolę Maryi. Więzień w oczach świata z własnej woli uczynił się Bożym niewolnikiem, co ostatecznie stało się gwarancją jego wewnętrznej wolności.

Akt ten „pracował” w Prymasie przez kolejne lata doprowadzając go z czasem do zrozumienia, że jego osobista droga może stać się drogą Kościoła w Polsce. Trzynaście lat później treścią Jubileuszu Tysiąclecia Chrztu uczynił Milenijny Akt Oddania  Polski w niewolę Maryi za wolność Kościoła. O tym jak skuteczna była droga wypracowana przez Prymasa w okresie uwięzienia świadczą jej owoce: zachowanie wiary w Polsce, wybór Papieża Polaka (niemal dokładnie 25 lat po przybyciu Prymasa do Stoczka), narodziny „Solidarności”, a w dalszej perspektywie pokojowy upadek systemu ateistycznego zniewolenia.

Fakty te mają wymiar historyczny, ale nie tylko – podobnie jak wydarzenie, które zapoczątkowało nową erę w Betlejem przed z górą dwoma tysiącami lat. Znak tej aktualności również znajdziemy w Stoczku. Obraz Matki Pokoju, na którym wisi różaniec ofiarowany przez Prymasa został ukoronowany już po jego śmierci przez Papieża Jana Pawła II na Jasnej Górze, 19 czerwca 1983 roku. Dziś autor owej koronacji jest już w gronie błogosławionych Kościoła. Jego pontyfikat związany jest ze słowami „Nie lękajcie się”, tymi samymi, które usłyszeli pasterze w Betlejem od aniołów zwiastujących narodziny Zbawiciela. Dziełem Papieża z Polski było przygotowanie Wielkiego Jubileuszu dwóch tysięcy lat od Narodzenia Jezusa. Nie ulega wątpliwości, że uczył się on tej sztuki u boku Prymasa Polski.

Dzisiaj, w przededniu sześćdziesiątej rocznicy osadzenia Prymasa w Stoczku wezwanie do pokonania strachu jest równie, a może jeszcze bardziej aktualne niż w tamtych czasach. Zewnętrzny pokój nie przyniósł pokoju wewnętrznego, ludzie młodzi i starzy żyją w lęku i poczuciu beznadziejności pokrytym cieńszą lub grubszą warstwą lukru dobrobytu i wygody. Czytając opisy życia więziennego Prymasa, poznając postawę jego strażników ma się wrażenie, że nic się nie zmieniło – wciąż więcej widać i słychać tych, którzy butnie prezentują swoją siłę. Więzień Stoczka ma nam wciąż wiele do powiedzenia o tym, jak postępować w takiej sytuacji nie tracąc ani własnej godności, ani nie uchybiając miłości bliźniego. Niech za próbkę posłużą nam choćby takie jego słowa:

„Nie zmuszą mnie, bym ich znienawidził”,

„Chrześcijanin zna tylko dwa rodzaje osób: te, które są jego braćmi, i te, które jeszcze nie wiedzą, że nimi są”,

„Jest łaską być w więzieniu i jest łaską wyjść z więzienia”.

Mówi się dzisiaj wiele o nowej ewangelizacji. Wielkim przewodnikiem na tej drodze, obok bł. Jana Pawła II może być właśnie Prymas Wyszyński. 

Autor tekstu: Paweł Zuchniewicz

 
Logowanie