Czas uwięzienia oczyma Prymasa
bogumil
10/02/2010 09:59

19 kwietnia 1954, poniedziałek

Obojętność naszego otoczenia na porządek sprawiała nam nieraz ucieszne wrażenie, że to raczej my jesteśmy materialistami, a oni idealistami, gardzącymi wszystkim, co wymaga wysiłku i utrzymania ładu. Nikt nigdy nie robił nic z własnej inicjatywy. Patrząc na nich, można było przesądzać o przyszłości ustroju; jeżeli wśród tej "reprezentacyjnej ekipy" do zadań specjalnych znalazło się tylu leniów i nierobów, to jakże muszą wyglądać inni ludzie? To są przecież poszukiwacze łatwych dróg i wygodnego życia. Któż z nich zna dobrze doktrynę marksizmu? A kto w nią wierzy? Bodaj czy nie ja jeden w tym domu przestudiowałem Kapitał trzy razy, zaczynając jeszcze w Seminarium! A przecież bez wiedzy i wiary trudno przebudowywać ustrój. Co więcej, Kościół wymaga od nas miłości dzieła, któremu się służy! Czyż można tu pomyśleć nawet o jakiejś miłości dzieła, któremu się służy z rozkazu, powłócząc nogami? Wszyscy nasi dozorcy, chociaż są oficerami, chodzą po korytarzu włócząc nogami.

Stefan Kard. Wyszyński „Zapiski Więzienne”

 
Logowanie