Czas uwięzienia oczyma Prymasa
bogumil
10/02/2010 09:59

14 października 1953, środa

Życie nasze zaczyna się normalizować. Powoli oswajamy się ze sobą. I siostra, i ksiądz raz jeszcze podnieśli sprawę zaufania: "Co Ksiądz Prymas myśli o mnie". Zwłaszcza obawy siostry wyglądają egzotycznie. "Słyszałam - mówi siostra - że ci ludzie używają kobiet do skompromitowania ludzi. Może liczyli i na mnie. Może będą chcieli wytoczyć jakieś oskarżenie przeciwko moralności" itd. "Wszystkie te dociekania - wyjaśniam siostrze - nie są celowe. My wiemy, na co nas stać, a nie wiemy, na co ich stać. Nie traćmy na to czasu: miejmy zaufanie do siebie. Jesteśmy dziećmi Bożymi, a siostra jest dzieckiem «Rodziny Maryi». Nie słowa, lecz czyny będą odpowiedzią na wszelkie nieznane nam intencje. Będziemy się modlili, pracowali i czekali zmiłowania Pańskiego". Wylękniona siostra zaczyna się uśmiechać, bodaj pierwszy raz. Przywieziono ją tutaj wprost z Grudziądza, gdzie przebywała w więzieniu od dwóch lat, skazana na 7 lat. Ma w sobie cały styl psychiki więźniarki: mówi głosem przyciszonym, ogląda się na drzwi, nawet wtedy gdy mówi rzeczy obojętne dla reżimu, używa słów "zastępczych"; jest ostrożna i "na palcach". Ksiądz nie wiedział, dokąd jest wieziony i dlaczego. Zabrany z więzienia w Rawiczu, gdzie miał odsiadywać swój wyrok na 10 lat, po dwóch latach kary, jest tym zdziwiony i zaniepokojony.

Stefan Kard. Wyszyński „Zapiski Więzienne”

 
Logowanie